Ekspansja wartości Bitcoin i teoria bańki

Ostatnio bitcoin zdołał się przebić kolejny rekord i ustalił jego cenę na zdumiewające 5000 dolarów za jedną monetę. Ta sama cena jest pięciokrotnie wyższa niż ta sama waluta cyfrowa pierwszego dnia 2017 roku.

Wzrost zarówno pod względem bezpośredniej ceny monety, jak i kapitalizacji rynkowej jest po prostu zadziwiający nawet dla tych, którzy znają tę samą domenę od wewnątrz i od zewnątrz. Wydaje się, że huśtawka w górę jest generowana przez wiele czynników, z których wszystkie w końcu zapewniają kryptowalutom silny i, co ważniejsze, stały wiatr w plecy.

Ponieważ ten sam wiatr wypycha cenę BTC na jeszcze nowe terytorium pod względem wartości, coraz częściej pojawiają się głosy wyrażające zaniepokojenie, że cyfrowa waluta bitcoin jest bańką, która w każdej chwili może pęknąć. Jednak ile jest tego samego w oparciu o rzeczywistość, a ile to ignorancja połączona z prostą logiką, że nic na świecie nie może osiągnąć tego poziomu wzrostu w sposób zrównoważony? Oto niektóre z głównych problemów i punktów do dyskusji, jeśli chodzi o pomysł, że BTC to bańka.

Analogie

Istnieją dwie główne analogie, które są rzucane podczas omawiania konfiguracji bitcoin. Pierwszy to szał tulipanów, który miał miejsce w Holandii kilka wieków temu, a drugi to bańka Dotcom z końca lat 90. Oba wiążą się z szeregiem problemów dla każdego, kto chce je zastosować do konkretnego zagadnienia wzrostu wartości BTC, poza tym, że wszystkie trzy zawierają stosunkowo nowe elementy na rynku, które nagle stały się bardzo popularne wśród użytkowników. Istnieją jednak pewne kluczowe różnice, które nie dotyczą nie tylko BTC, ale ogólnie walut cyfrowych.

Tulip Mania

Chyba bardziej interesująca z tych dwóch, nazwa odnosi się do konkretnego momentu w historii Holandii, a dokładniej do ekonomicznego szaleństwa, które miało miejsce w holenderskim Złotym Wieku. W tym okresie ceny cebulek tulipanów poszczególnych odmian osiągały niewiarygodne poziomy. To samo zostało pobudzone przez coś, co dziś nazywa się holenderskim cudem, w którym nowy kraj, który niedawno wyzwolił się spod hiszpańskiej okupacji, zdołał stać się globalną siłą gospodarczą..

W tym samym okresie tulipany, narodowy kwiat, ponieważ były towarem poszukiwanym, a niedługo potem, cebulki tego samego gatunku stały się niezwykle cenne. Część maniakalna zaczyna się od astronomicznego wzrostu cen poszczególnych żarówek, które szybko stały się samodzielnym towarem, który został kupiony, powinien i generalnie sprzedawany w sposób podobny do giełdy. W pewnym momencie trend stał się niezrównoważony i rynek cebul tulipanów załamał się.

Dla wielu łatwo jest dostrzec bitcoiny, które można wykorzystać do wszystkiego, od zakupów po odwiedzanie kasyna online BTC, jako nowe szaleństwo tulipanów. Problem w tym, że faktyczna mania tulipanów nie odbyła się tak, jak opisano – spadek popytu w sąsiednich Niemczech spowodował obniżenie cen, zrównując cebulki tulipanów z jakimkolwiek innym towarem fizycznym..

Różnica polega na tym, że BTC lub jakakolwiek inna waluta cyfrowa wykorzystuje rynek globalny, na którym nie ma jednego kraju, w tym najbardziej odpowiedniego, takiego jak Stany Zjednoczone lub Chiny, może wstrząsnąć ceną waluty cyfrowej na kolana. Chociaż z pewnością istnieje ogromny potencjał zmienności cen, koncepcja szoku na rynku, który stanie się zdarzeniem zabijającym sieć blockchain, jest po prostu nierealistyczna.

Bańka Dotcom

Druga analogia obejmuje pojęcie bańki Dotcom z późnych lat 90-tych, w której wiele osób straciło pieniądze zainwestowane w akcje niektórych nowych i zawyżonych cenowo przedsięwzięć. W tamtym momencie strony internetowe były świeżym dodatkiem do sieci World Wide Web i wielu uważało (całkowicie słusznie), że będą one niezwykle ważne w nadchodzących dziesięcioleciach.

Te same osoby nie myliły się, ale czas był taki – ceny rosły i rosły, aż upadły, a to samo doprowadziło do finansowej ruiny wielu z tych przedsięwzięć. Ponieważ jest to niedawne zjawisko, ludzie, w tym doświadczeni analitycy finansowi, regularnie twierdzą, że widzą ceny walut cyfrowych o takiej samej konfiguracji, jak ta, która pokonała szał Dotcomów.

Jednak waluty cyfrowe nie są aktywami giełdowymi ani firmami, które mają mniej lub bardziej opłacalny biznesplan. Są to samoreplikujące się podmioty działające na jednym z najważniejszych osiągnięć IT ostatnich 30 lat – możliwości przemieszczania bazy danych we współdzielonych sieciach P2P bez żadnego węzła centralnego czy elementu dowodzenia, poza kodem źródłowym, do którego wszyscy mają dostęp.

Spadek cen w jednej lub kilku walutach już nastąpił i sieci straciły na wartości, niektóre więcej niż raz. Ale to samo nie utożsamia się z tą samą sytuacją, która miałaby miejsce na giełdzie – cyfrowa waluta nie może „spaść”, dopóki ma użytkowników, którzy używają tego samego kodu. Innymi słowy, cyfrowa waluta jest zabezpieczona przed zdziesiątkowaniem, w obliczu którego stoją spółki notowane na giełdzie w przypadku dużego spadku cen.


Najważniejsze źródło wsparcia Bitcoin

Wreszcie, podstawowym wątkiem we wszystkich tych analogiach jest fakt, że dla większości ludzi bitcoin nic nie znaczy – tulipanowiec miał tulipany, bańka internetowa miała strony internetowe i firmy, ale waluty cyfrowe mają tylko informacje, nic więcej..

Ta sama koncepcja jest błędna, ponieważ każda waluta cyfrowa ma podstawową strukturę wsparcia (wartość, na której się opiera) – jej górnicy, platformy i wszyscy inni, którzy używają łańcucha blokowego określonej waluty cyfrowej. W związku z tym najlepszym sposobem postrzegania BTC jest postrzeganie go jako reprezentacji energii wydatkowanej na jego zadania haszujące.

Jedyne ryzyko dla którejkolwiek z tych kryptowalut polega na tym, że górnicy zdecydują, że mogą generować większe zyski z inną siecią. Z tego powodu cyfrowe waluty blockchain nie są manią tulipanów ani bańką internetową – te same różnice pozwalają im dalej działać, nawet jeśli ich cena często gwałtownie oscyluje..

Mike Owergreen Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
follow me
Like this post? Please share to your friends:
Adblock
detector
map